18 listopada 2017

POMYSŁ NA ZDROWE ŚNIADANIE: TWAROŻEK Z OLEJEM LNIANYM I CZARNUSZKĄ

POMYSŁ NA ZDROWE ŚNIADANIE: TWAROŻEK Z OLEJEM LNIANYM I CZARNUSZKĄ

    Jeśli chodzi o odżywianie to jestem stuprocentową minimalistką. Jak najmniej przetworzonej żywności, proste dania i maksymalnie kilka składników to zasady, którymi kieruję się w kuchni. Praktycznie wszystko przygotowuję sama, począwszy od ciasta do kawy a na majonezie czy keczupie kończąc. Dziś mam dla was mój ulubiony pomysł na śniadanie. Twarożek z olejem lnianym i czarnuszką jest prosty w przygotowaniu, niskokaloryczny a przede wszystkim zdrowy. Nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w oleju lnianym regulują poziom cholesterolu i wpływają korzystnie na układ krążenia. Czarnuszka jest znana  z właściwości antyzapalnych, wzmacnia układ odpornościowy i obniża stres oksydacyjny. Pumpernikiel natomiast ma niski indeks glikemiczny i zawiera dużo błonnika co wpływa korzystnie na nasz układ trawienny. Prawda, że brzmi nieźle? Dlatego przygotowując posiłki staram się komponować je tak aby znalazło się w nich jak najwięcej zdrowych, wartościowych składników. A oto przepis:

Twarożek z olejem lnianym i czarnuszką

200 g chudego twarogu
1 łyżka jogurtu naturalnego
2 łyżki oleju lnianego
1 łyżeczka czarnuszki
szczypta soli himalajskiej
świeżo zmielony pieprz

Wszystkie składniki blendujemy na gładką masę. Podajemy z pumperniklem i sezonowymi warzywami. Ja najbardziej lubię wariant ze szczypiorkiem i rzodkiewką, zimą natomiast posypuję twarożek pokruszonymi orzechami włoskimi.

wartość energetyczna twarożku: 175 kcal/100 g
1 kromka pumpernikla z twarożkiem zawiera ok. 135 kcal

Smacznego!





12 listopada 2017

LISTA ZAKUPÓW #1 ZIMA

LISTA ZAKUPÓW #1 ZIMA


    Upatrzyłam sobie kilka rzeczy, które z przyjemnością widziałabym w swojej szafie. Zgodnie z moim gustem są to ubrania na lata, wykonane z wysokiej jakości materiałów i w klasycznych fasonach, które na pewno nie wyjdą z mody.
    Kraciasty szal to mój must have tej zimy. Mam tylko dwa szale: szary i czarny, więc przydałby mi się jeszcze jeden w intensywnym kolorze aby ożywić nieco zimowe stylizacje. Kaszmirowy golf upatrzyłam sobie już zeszłej zimy ale nie kupiłam go uznając, że mam wystarczająco dużo swetrów w szafie. W tym roku pożegnałam kilka tych najbardziej znoszonych, więc to świetna okazja by odświeżyć nieco ten dział garderoby. A ten piękny bordowy golf świetnie pasowałby do reszty moich ubrań. Szary sweter z domieszką moheru właśnie do mnie jedzie. Mam nadzieję, że po przymiarce okaże się dobry bo brakuje mi ciepłego swetra, który mogłabym zestawić z czarną rozkloszowaną spódnicą. Ostatnia rzecz z listy to elegancka wełniana sukienka w moim ulubionym fasonie. Uwierzcie lub nie ale nie mam ani jednej sukienki, która nadawałaby się do założenia jesienią i zimą a ta z Polanki idealnie wpasowuje się w mój styl.

09 listopada 2017

PŁASZCZ SZYTY NA MIARĘ

PŁASZCZ SZYTY NA MIARĘ

    Moim podstawowym kryterium przy wyborze płaszcza jest jego grubość. Jestem zmarzluchem i w dodatku poruszam się głównie komunikacją miejską, dlatego moje okrycie zimowe musi być przede wszystkim ciepłe. I to jest główny powód, dla którego nie kupuję płaszczy w sklepach. Po pierwsze znalezienie ocieplanego płaszcza w sieciówkach graniczy z cudem a po drugie jestem sporo wyższa od przeciętnej kobiety, więc wszystkie okrycia wierzchnie w standardowej rozmiarówce mają na mnie za krótkie rękawy. A dla zmarzlucha chyba nie ma nic gorszego niż lodowaty podmuch wiatru dostający się do rękawa, brrr... Dlatego jestem zdecydowaną zwolenniczką szycia na miarę.
    Krótki płaszcz, który widzicie na zdjęciu został uszyty z grubej wełny boucle. Dobrałam do niego wiskozową podszewkę w kolorze jasnego fioletu - bardzo ładnie kontrastuje z melanżową granatowo-niebieską wełną dając ciekawy efekt. Płaszcz jest krótki, ma prosty krój bez kołnierza i jest zapinany na guziki. Nie jest ocieplony, ponieważ ma służyć jak okrycie przejściowe a wełna, z której jest zrobiony jest tak gruba, że nadaje się nawet na ciepłe zimowe dni. Jest w mojej szafie już kilka sezonów i będzie w niej gościł jeszcze przez długi czas, gdyż to najbardziej uniwersalne okrycie przejściowe jakie mam i przy okazji jedyne. Ostatnio złapałam się na tym, że przez ostatnie dwa lata zakup nowego płaszcza nawet nie przeszedł mi przez myśl, więc jak widać mój obecny doskonale spełnia swoją rolę :) Podsumowując, gdybyście kiedykolwiek zastanawiały się nad szyciem na miarę to nie wahajcie się, naprawdę warto. Dobrze dopasowany płaszcz, z dobrej jakości wełny na pewno posłuży wam przez lata i nie będziecie chciały się z nim rozstać tak jak ja z moim.
    Nowością w mojej szafie są skórzane botki na szpilce. Nie noszę butów na obcasie i w mojej szafie nie ma żadnych szpilek ale już drugi rok z rzędu okres zimowy sprzyja oficjalnym uroczystościom, więc uznałam ich zakup za konieczny. Nie wiem jak wy ale ja uważam połączenie sztybletów z sukienką za odrobinę mało eleganckie. O ile latem jeszcze sukienka przejdzie w towarzystwie balerinek to zimą jednak ta szpilka musi być, żeby zachować formalny charakter stroju. No to mam nowe botki - a jak już coś mam to używam, więc noszę je również na co dzień, a co! Swoją drogą to już zdążyłam zapomnieć jak taki obcas potrafi dodać pewności siebie - po ich założeniu od razu mam +100 do seksapilu ;)



płaszcz - szyty na miarę
jeansy - Wrangler
torebka - Zara
botki - Solo Femme

04 listopada 2017

NOWOŚCI W KOSMETYCZCE #2

NOWOŚCI W KOSMETYCZCE #2

    W tym miesiącu w mojej kosmetyczce pojawiły się dwie nowości, o których chciałabym wam opowiedzieć.
    Pierwsza z nich to ujędrniający krem pod oczy z kolagenem morskim Mizon. Jest on przeznaczony do cery dojrzałej, pomaga uelastycznić skórę, nawilża oraz zapobiega powstawaniu zmarszczek. Wybrałam tego typu produkt, ponieważ w młodości nie żałowałam sobie słońca (w przeciwieństwie do kremów z filtrem), dlatego moja skóra wokół oczu nie jest już tak napięta jak kiedyś i pojawiły się na niej pierwsze drobne zmarszczki. Krem ma konsystencję gęstego żelu i jest bardzo treściwy. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Od razu niweluje uczucie ściągnięcia skóry, które towarzyszy mi po oczyszczeniu twarzy i dobrze odżywia skórę. Z całą pewnością jest to dobry krem. Co prawda po jego użyciu nie ma tego efektu wow ale nie sądzę, żeby którykolwiek krem pod oczy ten efekt dawał, bo w końcu to tylko krem a nie lifting instant ;) Przy dłuższym stosowaniu na pewno widać różnicę w kondycji skóry pod oczami, jest dużo bardziej napięta i dlatego jest to produkt, do którego będę z pewnością wracać.
    Druga nowość to mój hit kosmetyczny. Lotion nawilżający Galenic Aqua Infini to produkt, który zagości w mojej kosmetyczce na stałe. Lotion nawilża odwodnioną skórę, przygotowując ją na dalsze etapy pielęgnacji. Wklepuję go w twarz przed nałożeniem kremu i makijażu. Odkąd go używam skóra na twarzy zrobiła się bardziej miękka i gładka. Mam też wrażenie, że po jego zastosowaniu makijaż trzyma się dłużej, skóra twarzy nie przetłuszcza się tak szybko a po całym dniu wciąż wygląda promiennie. Jest to dla mnie nowością bo jestem posiadaczką cery tłustej a ten lotion w dużym stopniu zredukował problem "świecenia" się mojej twarzy.
    Ostatnio mam szczęście przy wyborze nowych kosmetyków. Rzadko trafiam na produkty, które nie spełniają moich oczekiwań. Staram się nie kupować kosmetyków na chybił trafił. Czytam recenzje przed zakupem i sugeruję się zdaniem osób, które mają ten sam typ cery co ja. Ale przede wszystkim sugeruję się moją aktualną kondycją skóry. Myślę, że to dzięki temu unikam wielu kosmetycznych wpadek.



23 października 2017

OKULARNICA

OKULARNICA

    Od niedawna noszę okulary. Specjalnie wybrałam szykowne oprawki, gdyż moim niedawnym postanowieniem jest ubierać się na co dzień trochę bardziej elegancko. Nie będzie to może jakaś wielka rewolucja w moim stylu ubierania lecz raczej subtelne zmiany, które dodadzą mi pewności siebie na co dzień. Nie wiem jak to jest ale z wiekiem zaczynam odczuwać coraz silniejsze pragnienie zmian czy to w garderobie, jadłospisie, czy też w ogólnie pojętym stylu życia. Zauważam to szczególnie jesienią kiedy mniej czasu spędzam na zewnątrz a przebywanie w domu sprzyja różnego rodzaju przemyśleniom i nasila potrzebę samorozwoju. Wy też tak macie?
    Dziś na blogu pierwsza jesienna stylizacja ze spódnicą w roli głównej. Szara, dzianinowa spódnica jest w mojej szafie od lat. Tego typu fason pasuje mi najbardziej, ukrywa  moje wąskie biodra i nadaje sylwetce właściwych proporcji. Latem wybieram spódnice z bawełny i łączę je z topami na cieniutkich ramiączkach a zimą stawiam na te dzianinowe w połączeniu z prostymi koszulami. Kiedy robi się chłodniej zakładam jeszcze cienki, obcisły sweter z wełny i skórzaną ramoneskę.
    To chyba już ostatnia stylizacja bez okrycia wierzchniego w tym roku. Inne blogerki już z dumą prezentują najnowsze wełniane płaszcze podczas gdy ja próbuję jeszcze wycisnąć z pięknej, słonecznej jesieni ile się da. Niestety pogoda jest bezlitosna i w mojej szafie zawisły już cieplejsze okrycia, które pewnie zobaczycie wkrótce. Do usłyszenia!



koszula, baleriny - Tommy Hilfiger
spódnica - Vila
torebka - Zara
rajstopy - Calzedonia
Copyright © 2017 Malinowa kawa